
Jak wyglądają nasze oszczędności? Kto oszczędza i ile? Co z nimi robimy?
Czytam komentarz, a tu zonk
Póki mam sporo wolnego czasu, sporą jego część poświęcam na przeglądanie blogów, czasem komentowanie. Pod jednym wpisem o inwestowaniu przeczytałem coś w rodzaju: No dobrze, inwestować, ale z czego? Najpierw trzeba mieć jakieś oszczędności
. Niesamowita prawda czyż nie? Nieco śmieszne, że czasem zaczynamy od czytania o inwestowaniu, a dopiero później o oszczędzaniu - o ile w ogóle. A przecież łatwiej coś odłożyć, niż to pomnożyć w istotny sposób.
Oszczędności polaków
Z ciekawości przeczytałem dwa pierwsze artykuły które znalazłem na temat oszczędności Polaków. Jeden sprzed 2 miesięcy, drugi starszy o rok. Ponieważ badania robiły inne firmy, i w inny sposób nie ma co specjalnie brać do siebie tych danych, jednak dają one jakiś zarys. Rok temu brak oszczędności zadeklarowało 3/4 respondentów, w tym roku połowa. Jednak wśród osób z wykształceniem na poziomie średnim, lub niższym jest to nadal około 3/4!. Duże oszczędności ma mniej jak 1% społeczeństwa, spore oszczędności mniej jak 5%. Co gorsze, połowa osób która ma jakieś oszczędności nic z nimi nie robi. Trzyma je w domu, lub na rachunkach bez oprocentowania. Pewnie ma to związek z faktem, że znów 3/4 z nas ma błędne pojęcie o inwestowaniu, sporo osób za dobre inwestycje uważa branże które obecnie są w recesji. Świadomość społeczeństwa w sprawie tak podstawowej jak lokaty a inflacja jest bardzo niska. Gdy tak o tym pomyśleć to rysuje się bardzo smutny obraz naszej przyszłości. Większość z nas żyje z dnia na dzień, o przyszłości choćby tak odległej jak wakacje mało kto myśli, nie wspominając już o własnych oszczędnościach na emeryturę.
Cóż, taka już chyba ludzka natura
Wiele się mówi o Polakach żyjących ponad stan, ile to już razy w telewizji było słychać Zastaw się a postaw się
. Bardzo krótkowzroczne podejście. Jeśli tak ma też osoba z cytatu na początku wpisu to chyba nie ma się czemu dziwić? Ludzka natura przypomina nieco gaz, jego specyfiką jest, że w pomieszczeniu wypełnia je całe, niezależnie od zawiłości kształtu. Tak samo my, ludzie potrafią żyć bez dochodów, zarówno wszelkiej maści menele czy lumpy, jak również osoby które same wytwarzają to czego potrzebują. Ciekawsze wydaje się jednak drugie ograniczenie a raczej jego brak. Jak sądzicie ile może dziennie wydawać człowiek? Nie mam tu na myśli jednorazowego zakupu auta, ale tak dzień za dniem przez wiele lat. Wczoraj czytałem o siostrach które roztrwoniły majątek otrzymany od ojca, wydawały ponad 3 mln zł dziennie, a do wydania miały ponad 15 mld. Wracając do tematu, w Diunie dość dobrze to ujęto, to nie środowisko ogranicza ilość życia na danym terenie, a raczej zdolność tego życia do przyswajania się. Z ludźmi jest podobnie, może nam się wydawać, że ledwie dajemy rade przeżyć od pierwszego do ostatniego. Jednak dla zdecydowanej większości z nas jeśli zabierzemy 5-10% tej kwoty też damy radę. W ten oto sposób zaczynamy posiadać oszczędności. Przykładem może byc na przykład oszczędzanie prądu, jeśli zmniejszymy jego zużycie o połowę, to w portfelu na koniec miesiąca powinna znaleźć się ta dodatkowa kwota, ale wątpię by się znalazła. Oszczędzając w ten sposób, trzeba przewidzieć kwotę oszczędności, i ją odłożyć inaczej wydamy ją na coś innego.
Łatwiej oszczędzać będąc bogatym
I nie mam tu na myśli tego, że oni mają więcej do odłożenia, po prostu tak jest. Dzwonisz z telefonu na kartę, taniej będzie jeśli załadujesz raz za 100 zł, niż cztery razy po 25, masz lodówkę, ale tańsza jest ta droższa która potrafi zwrócić różnicę w cenie kilka razy. Na niewiele zda się nam oszczędzanie poprzez wydawanie mniej, najlepsze są produkty z przedziału średniego lub te droższe, kupując tanio zazwyczaj dopłacimy do interesu, i tak jest z ogromną większością rzeczy. Czasem lepiej poczekać, czy wręcz pożyczyć aby kupić urządzenie z prawdziwego zdarzenia, szczególnie gdy chodzi o te kupowane na lata.
A gdy już mamy oszczędności...
Spora część osób, szczególnie na początku ma z tym problem, mam na myśli utrzymanie oszczędności. Po prostu lubimy wydawać i jak już po roku uzbieramy te 2 tyś zł, to bardzo nas korci aby je wydać. Pół biedy jeśli to zakup czegoś potrzebnego, co pozwoli znów coś zaoszczędzić, gorzej jeśli to wyjazd(na taki cel powinniśmy zbierać osobno), czy mniej potrzebna rzecz. Dlatego bardzo dobrym pomysłem jest lokata terminowa, choćby na 3 miesiące, i choć odsetki od tych 2 tyś zł są bez specjalnego znaczenia, to jednak sama o nich myśl nas zniechęca do rozwiązania lokaty przed czasem.
Zatem pora brać się za oszczędzanie!
Popełniłem już jeden czy drugi temat o tym jak można coś zaoszczędzić. Jeśli więc ciągle o tym myślisz, a nic w tym kierunku nie robisz może najwyższa pora zacząć? Pamiętaj jednak, że na pewnych rzeczach lepiej nie oszczędzać. Choćby zdrowie czy jedzenie. Jedzenie powinno być zdrowe, a żeby było tanie, najlepiej je samemu przygotowywać. Zachęcam do przejrzenia podobnych wpisów proponowanych przez gadżet poniżej.