czwartek, 15 grudnia 2011

Praca, ja już znalazłem...

obrazek nawiązujący do szukania pracy wewnątrz

Większość z nas kiedyś szukała lub będzie szukać pracy. Jak mi poszło?



Poszukiwanie pracy

Udało mi się dobrnąć do wyspy zwanej magister, więc rozpocząłem poszukiwania pracy. Pewnie wszyscy wiedzą, że nie jest to ani łatwe, ani przyjemne. Postanowiłem się zatem podzielić moimi doświadczeniami.



Od czego zacząłem

Podstawa to rejestracja w Urzędzie Pracy, gwarantuje to nam ubezpieczenie, komuś może nawet pomóc znaleźć pracę, mi nie pomogło. Oferty staży dla mnie nie mieli, bo pracowałem podczas studiów więc doświadczenie mam, więc się nie załapałem. Oferta szkoleń też mnie jakoś specjalnie nie zainteresowała, byłem na spotkaniu odnośnie prawa pracy, to się zawsze może przydać. Czasem ktoś się załapie na kurs prawa jazdy, lub czegoś w tym stylu, i o ile raczej nic ciekawego nie mają, warto się upewnić jak to wygląda w waszym urzędzie. Dla mnie najciekawszą ofertą, o której sam się dowiedziałem z internetu(nikt w urzędzie nie raczył o tym wspomnieć!) była zniżka na bilety MPK w Krakowie. Osoba która aktywnie szuka pracy, może sporo w ten sposób zaoszczędzić.


Internet

Przyszła pora na rejestrację w różnego rodzaju centrach karier prowadzonych przez uczelnie itp. Oczywiście ofert interesujących brak! Zatem google nasz przyjaciel(czyhający na nas z każdej strony), pomógł mi znaleźć zestaw stron z ofertami pracy, na kilku się zarejestrowałem i od czasu do czasu je przeglądałem. Efekt tego marny, niestety tą dziedzinę informowania o ofertach zdominowali akwizytorzy którzy potrafią reklamować swój zawód na co najmniej 20 różnych sposobów. Wartościowych ofert pracy jest niewiele. Do tego często z wymaganiami nie do spełnienia. Dlatego jeśli już, to radzę się tym nie przejmować, do mnie nie raz dzwoniono choć teoretycznie do sprzątania u nich bym się nie nadawał...


Dobre firmy nie szukają kandydatów jak wszyscy

Najciekawsze miejsca gdzie udało mi się wysłać CV, czasem dostać telefon to firmy które znalazłem przeglądając bezpośrednio internet. Trzeba się zdecydować jaki zawód nas interesuje i szukać firm z branży w naszej okolicy. Bardzo pomocne są wszelkiego rodzaju panoramy firm, czy znajomość branży. Swego czasu widziałem jak rodzice, czy starsi szukali pracy wysyłając listy w kopertach, teraz niby wystarczy wpisać w internecie oferty pracy i gotowe. Jednak nadal najlepiej samemu poszukać firm które nas interesują, niż konkretnych ofert i do nich aplikować, na szczęście zazwyczaj można poprzez internet.


Warto zaplanować poszukiwania pracy, na długo przed ich rozpoczęciem

Prócz szukania pracy miałem dużo czasu by o tym myśleć, czy chociażby czytać w internecie jak to wygląda. Okazuje się zatem, że jeśli nie masz pomysłu na studia, najlepiej zrób sobie dobry zawód i pracuj na siebie, elektryków, hydraulików itp. nadal brakuje, będzie łatwiej, szybciej, do tego wcale nie gorzej, trzeba tylko mieć predyspozycje. Jeśli jednak idziesz na studia, to dla lekkich kierunków dobrze jest się zastanowić nad ich trybem. Połączenie edukacji i kariery zawodowej to spora przewaga. Wielu pracodawców szuka osób ze statusem ucznia/studenta. Gdy już studiujemy(tu też warto rozważyć kierunki techniczne, inżynierskie w pierwszej kolejności), to bardzo ważne są praktyki studenckie. Wielu moich znajomych pracę dostało właśnie w tej firmie gdzie odbywali te praktyki. Więc po co kombinować dwa razy, skoro można połączyć przyjemne z pożytecznym?


Absurdy rynku pracy

Na koniec zaś dwa absurdy. Przynajmniej mogą sprawiać wrażenie absurdów na pierwszy rzut oka. Kwalifikacje są mile widziane ale bez przesady! Ponoć wiele osób, po bardzo dobrych studiach za granicą, z ogromnym doświadczeniem ma problem ze znalezieniem pracy w Polsce, ponieważ są za dobrzy! Po prostu pracodawcy szukają kogoś tańszego a za razem mniej doświadczonego czy wykształconego. Przykro się takie coś czyta, jednak zdarza się. Druga sprawa to darmowe praktyki. Można w Polsce zgłosić się do pracodawcy na nie dłużej niż 3 miesiące darmowych praktyk, w ramach których zdobywamy doświadczenie. Tutaj podobnie jak wcześniej okazuje się, że osoby które z braku pracy chciały podnieść swoje doświadczenie w ten sposób mają problem ze znalezieniem pracy. Bo choć wszyscy chcą ich zatrudnić to jedynie na darmowe praktyki! Pracodawca widząc w papierach, że ktoś potrafił pracować przez rok, dla 4 firm za darmo, to czemu nie dla niego? Często też zdarzają się przypadki łamania prawa i przedłużania tego okresu czasu ponad 3 miesiące. W takich przypadkach radziłbym od razu pierwszego dnia po okresie 3 miesięcy zgłosić taką sytuację np. w Urzędzie Pracy, PIP. Nie wiem jak w tym przypadku, ale jeśli chodzi o osoby które np. oczekują przedłużenia umowy, gdyż poprzednia im się kończy powiedzmy na to ostatniego dnia stycznia. To jeśli do tego dnia nie dostaną informacji, że nie zostaną znów zatrudnione, przychodząc do pracy pierwszego lutego na mocy obowiązującego prawa dostają przedłużenie umowy.


Podsumowanie

Dla mnie będzie to już druga praca, na znalezienie tej poświęciłem 45 dni, czy było warto przekonam się za jakiś tydzień gdy zacznę. Na razie badania lekarskie itp. Poprzednio doradzałem klientom w OBI, teraz będę im "wciskał" telefony i abonamenty u jednego z naszych operatów :) Z całą pewnością dowiem się czegoś nowego, a i sama praca powinna być co najmniej równie ciekawa. Płacą zaś lepiej... A o to chyba w tym wszystkim jednak głównie chodzi. Niestety będę za to miał raczej mniej czasu na pisanie, o ile kogoś to interesuje.


Jeśli Ty szukasz pracy to powodzenia!

12 komentarzy:

  1. Wow, gratulacje!
    Gdyby Ci się znudziła obecna praca, w Aliorze mają sporo ofert :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do wykształcenia - branża turystyczna jest tutaj dobrym przykładem, poszedłem kiedyś z kolegą, bo składał CV po biurach turystycznych, to Pani kierownik mu prosto z mostu powiedziała, że ma zbyt duże wykształcenie i go nie przyjmie :)
    Widzę, że znalazłeś pracę, która ja bym przyjął bez chwili zawahania - po prostu interesujące i w ciekawej branży. Jedno tylko pytanie, czy to jest punkt własny czy partnerski? Bo to też może mieć duże znaczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Własny :) Z partnerami bywa różnie, dlatego ich ofert jest sporo na każdym portalu, podczas gdy własnych jak na lekarstwo. Oferta jest fajna, po prostu w planach mam nauczanie matematyki i już :)

    Alior czy inne banki to nie dla mnie, siedzieć na stołku to mogę w domu przed komputerem, w pracy chciałbym nieco ruchu zaznać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi udało się znaleźć pracę poprzez pracuj.pl, choć było naprawdę ciężko. Najłatwiej znaleźć po znajomości, ale te kontakty trzeba mieć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Blofi napisał bardzo ważną rzecz - praca po znajomości. U nas jest to bardzo powszechne zjawisko, większość moich znajomych właśnie tak zdobyło pracę. Oczywiście mowa o tych lukratywnych posadach. Znajomości są wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  6. A tam znajomości. Jeśli znasz swoją wartość na rynku pracy to znajdziesz posadę. Bądź pewny siebie, z góry narzuć ile chcesz zarobić, ale powiedz im co oferujesz, że jesteś specjalistą w tej dziedzinie. Jesteśmy jak firma, która oferuje usługę. Jakim cudem pracodawca ma ustalać naszą pensję skoro mamy wolny rynek i to my sprzedajemy usługę?

    OdpowiedzUsuń
  7. Hehe, marzenia :) Czemu pracodawca może ustalać płacę? Bo chętnych do pracy jest teoretycznie więcej niż miejsc, a w takich sytuacjach to oni dyktują cenę. Wolny rynek i kropka. Co prawda oczywiście, trzeba się cenić, to jak we wpisie o darmowych praktykach.

    A znajomości oczywiście nie są potrzebne, jednak ogromna część posad jest w ten sposób załatwiana, przez co często mamy kwiatki typu pracownik który nic nie wie, bardzo często widoczne na państwowych posadach. Nie trzeba chyba nikomu mówić, że to głupota bo na tym tracą głównie petenci.

    Swego czasu, widziałem konkurs na stanowisko pomocnika informatyka, gdzie wymogiem była ukończona filozofia... Oczywiście konkurs ustawiony pod osobę...

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie rozumiem ogólnie o co chodzi. Piszesz, że pracę trudno znaleźć, szukałeś sam aż 45 dni. Znalazłeś, przepraszam za określenie, byle g** i jeszcze się cieszysz. W tym momencie sam zaniżasz swoją wartość na rynku pracy. Masz wykształcenie wyższe, to możesz dostać każdą pracę biurową.
    Ofert jest mnóstwo (skończyłam liceum i znalazłam kilkanaście ofert pracy kiedy tego potrzebowałam w ciągu tygodnia w banku, call center, usługi, prace biurowe, nie była to sprzedaż i akwizycja.
    Teraz (studiując i pracując równocześnie) mam 3 lata stażu pracy i mimo że nie mam wyższego (robię coś praktyczniejszego - technika) to ja dyktuję warunki u pracodawcy, dalej mnie chcą a moje życzenia co do pensji są zrozumiałe, jeśli przedstawię konkretnie swoje plusy i doświadczenie bez wywyższania się.
    Więc teraz pytanie, czemu wybrałeś studia dzienne? Każdy wie, że jak się ma te 25 lat i tytuł magistra to tak na prawdę jesteś na poziomie 19-latka, bo bez doświadczenia, a niektórzy to jeszcze mają wymagania, mimo że sami nic nie wnoszą. Piszesz, że nie chcesz siedzieć przed kompem, bo to możesz w domu. Ale jeśli nie akwizycja i praca jako fizyczny, to wszystko pozostałe jest przy komputerze i nie da się tego uniknąć. Piszesz, że chciałbyś uczyć matematyki. Gdzie tu można zaznać trochę ruchu?
    Nigdy nie byłam na darmowych praktykach i nie będę. Po to jest okres próbny w umowie, żeby się sprawdzić i do tej pory pracodawcy to rozumieli (korporacje). A okres próbny za darmo istnieje, bo "jelenie" dają się na to złapać i jeszcze się cieszą, że są stażystami. Staż to mogę robić na medycynie, ale nawet wtedy jest płatny...

    OdpowiedzUsuń
  9. Hym dość ostro do tego podchodzisz :) Pracy za g**** nie uważam, raczej ciekawą i taką która mnie czegoś nowego nauczy. Praca biurowa to zaś coś czego nie chciałem, i w tej branży nawet nie szukałem. Tylko, że to też nie jest to czego szukam - tak przynajmniej myślę.
    Jeśli myślisz, że praca nauczyciela to siedzenie za biurkiem, to po prostu masz zakodowany standard, nawet ucząc matematyki można wyjść ponad przeciętne dyktowanie.
    Co do staży itp. zgadzam się z Toba, przynajmniej w większości przypadków.
    A to, że z obecną wiedzą, inaczej bym teraz wybrał po LO, to już złośliwość losu, i nie jest też tak źle, nawet na dziennych można pracować. Mi się udało, i nie tylko na etacie, ale też dorywczo za granicą na wakacjach.

    Co zaś do wyceny swojej pracy, to już kwestia indywidualna, ja nawet jestem gotów robić to co bym chciał za mniej niż inni(przynajmniej takie mam obecnie na ten temat zdanie).

    OdpowiedzUsuń
  10. Od naszej pierwszej pracy sporo zależy, bo to ona da nam doświadczenie, które później będzie bardzo potrzebne do znalezienia lepiej płatnej posady. Pierwsza praca powinna wyznaczyć kierunek naszych dalszych działań: dodatkowych szkoleń i kursów oraz wiedzy, którą powinniśmy poszerzać. Dopiero z perspektywy czasu widzę jakie to ważne. Oczywiście tak by było najlepiej, ale nie zawsze się to udaje. Kiedy dojdzie rodzina, nie będzie już czasu na przebieranie w ofertach i szukanie swojego miejsca – pieniądze są bardzo istotne i ciągle ich brakuje.

    Myślę, że pracę znalazłeś ciekawą, choć szukałbym czegoś zgodnie z wykształceniem (mój dyrektor matematyk tak nawiasem mówiąc, czyli zupełnie nie z mojej branży) – jeśli miałeś spec. nauczanie to szkoła lub uczelnia wyższa, jeśli mat. w fin. to instyt. finansowe.

    Uważam, że bardzo ważny jest też „drugi fach” – jako były sportowiec, miałem możliwość zrobienie uprawnień do wykonywania 3 innych zawodów i podjąłem w nich zlecenia, które w niewielkim stopniu utrzymuję do tej pory, dzięki czemu nie obawiam się utraty pracy na etacie. Jeśli jesteś specjalistą w matematyce to też widzę tu możliwości dodatkowego zarobku. Jeśli nie miałbym fachu-hobby to też bym coś wymyślił – jakiś instruktor „L” na przykład. Moim zdaniem lepiej wydać tak 2-3 tyś na szkolenie, niż mieć taką poduszkę finansową na lokacie.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Na pewno to o czym piszesz jest ważne. Zarówno pierwsza praca, jak i posiadanie czegoś więcej jak tylko kwalifikacje w jednym zawodzie. U mnie nie ma z tym w tej chwili specjalnych problemów. Mat w Inf i Zarządzaniu, dodatkowo zrobione papiery nauczyciela, doświadczenie w sprzedaży, znajomość "branży" ogrodowej :) Teraz co nieco liznę telefonów, umów, itp. itd. Zawsze mogę dawać korepetycje, a to jest kasa rzędu 25zł+. Dodatkowo w obecnej pracy wiem, że rotacja jest niczego sobie, wejdą nowi gracze, więc może awans na stanowisko kierownicze :)

    OdpowiedzUsuń