Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 lipca 2013

Emocje czy promocje?

Oszczędzanie na kuponach, jak robić to z głową?



Słowem wstępu

To dość niesamowite nawet jak na mnie :) Ale w ciągu jednego dnia dodaję dwa wpisy - co prawda nie ja musiałem się nad nimi napracować, jednak oba są mi w jakiś sposób bliskie. Jakieś 2-3m temu czytałem w książce o projektach stron www przykłąd serwisu w US, gdzie w jednym miejscu zgromadzone są wszelkie aktualne promocje(przynajmniej taki jest zamiar), oraz porady związane z zakupami/oszczędzaniem. Nawet myślałem nad rozpoczęciem prac nad czymś takim - jednak później po zakupie smartfona pobrałem taką jedną apke i okazuje się, że coś w tym stylu już mamy. Z tym większym zainteresowaniem zamieszczam poniższy artykuł - jakie jest wasze zdanie w tym temacie? Ja mimo wszystko nadal przyglądam się promocjom w gazetkach - ale tylko marketów spożywczych...

wtorek, 27 marca 2012

Wielkanocne ceny

Idą święta a wraz z nimi drożyzna, spekulacja, zyski i straty, dla każdego coś innego.

Czy to Unia zrobiła nam psikusa czy raczej my sami?

Zapewne pamiętacie szał cen związanych z cukrem. Fakt minął już ten okres gdy cukier nagle skoczył z ceny poniżej 3 zł do okolic 5. Choć wówczas trąbiono, że to spekulacja, nic związanego z kryzysem produkcji itp. to jak grzyby po deszczu pojawiły się nowego rodzaju firmy. Sprowadzały one tańszy cukier zza granicy i sprzedawały go nam po korzystnych cenach. Ludzie potrafili wówczas z obawy przed jeszcze większymi cenami brać nawet po 100 kg. Sam cukru nie używam prawie w ogóle, ostatni kg kupiłem jakieś 3 miesiące temu. Nawet nie dlatego, że ponoć jest to niezbyt zdrowe, po prostu wolę kawę jak i herbatę bez tego dodatku. Co dziwne cukier nie wrócił do cen poniżej 3 zł, jest szansa na taką zmianę za 2 lata gdy zniesione mają być ograniczenia produkcji na rynku wewnętrznym.

niedziela, 4 marca 2012

Mijający tydzień moim okiem



Znów niedziela czas na garść starych newsów.





Słowem wstępu

Miałem zakończyć ten cykl ze względu na znikome zainteresowanie(o połowę mniejsze niż przeciętne, pewnie dlatego, że o tym każdy mógł sam przeczytać), jednak zachęcony komentarzami postanowiłem jednak kontynuować serię.

Ekonomicznie

Wiele się działo, dla mnie jednak najważniejsze były pozytywne informacje o Polskim PKB za IV kwartał, odrobinę lepiej od przewidywać 4,3 względem 4,2. Dzięki temu też podniesiono prognozy na rok 2012, to daje nadzieje. Jednak z drugiej strony wszyscy spodziewają się wyhamowania choć z powodu zakończenia inwestycji związanych z Euro. Na tle Unii i tak wypadamy bardzo dobrze. Szczególnie, że nie wszystkie wskaźniki rosną, te o kondycji przemysłu, raczej wskazują na spadki. Czy to jednak dziwi? Przecież na 2012 przewidywania są w okolicy 2,5% a to duża różnica choćby względem 4,3 za 2011... Niestety też bezrobocie daje znać o sobie, więcej ludzi zaczyna oszczędzać na zakupach, ciekawe jak będzie z przyjściem wiosny i prac sezonowych.

sobota, 11 lutego 2012

Kto obecnie jeszcze nic nie wygrał?

Wszystko się obecnie zmienia, o wszystko jest łatwiej, nawet o fart.



Kiedyś każdy wygrywający mógł powiedzieć, że to jego pierwszy raz i jest szczęśliwy dziś...

Chyba nikogo nie zdziwię jeśli powiem, że kiedyś aby coś wygrać trzeba było mieć niezłego farta, lub tęgą głowę. Liczba konkursów, krzyżówek, teleturniejów w których można było wziąć udział była skromna, osób zaś grających nie tak mało więc i szanse mniejsze. Dziś czasy się zmieniają, tylko osoba wybierająca odpowiedzi bez znajomości pytania nie trafi w prawidłową. Samych okazji też nie brakuje, praktycznie z każdej strony jesteśmy atakowani taką formą promocji. Telewizja, telefony, radio, plakaty, internet, sklep, gdzie nie spojrzeć konkurs!

środa, 8 lutego 2012

PayPass jest (nie)bezpieczne?



Dziś miało nie być wpisu, ale postanowiłem jednak coś opisać.




To niewielkie urządzenie powyżej próbowało mnie właśnie okraść na 41 zł. Ale od początku...

PayPass czy też czasem PayWave, różne technologie pozwalające na mniej więcej to samo. Bez podawania pinu możemy w punktach mających odpowiedni czytnik zapłacić przykładając jedynie kartę do czytnika, ale tylko do 50 zł! Dziwne, ale nadal na rynku sprzedawane są terminale nie obsługujące wszystkich kart, czasem nie zostanie przeczytana karta Visy, czasem MasterCard'a, cóż walki patentów.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Nie kupuj mieszkania! Cz II.

Poprzedni wpis cieszy się dużym zainteresowaniem. Pora więc postawić kropkę nad i.



Od tamtego czasu pojawiło się kilka pytań, a także pomysłów.

Przejdę od razu do najważniejszego. Załóżmy wzrost cen mieszkań jak i pensji oraz inflacji na tym samym poziomie(czyli brak wzrostu cen). Dodatkowo lokaty pozwalają nam pobić inflację o 2%(choć chcąc być precyzyjnym należałoby napisać 2 punkty procentowe). Nasza rodzinka jest w stanie wziąć pożyczkę na 300 tys. i płacić miesięcznie w okolicach 1,9 tys zł z tego tytułu. Oczywiście dochodzą do tego opłaty i czynsz, powiedzmy 400 zł. W ramach alternatywy zaproponujmy wynajem mieszkania za 1,1 tys(w tym czynsz, opłaty w obu przypadkach pomijam). Jak łatwo zauważyć daje to różnicę 1,2 tys zł miesięcznie, 14,400 zł rocznie. Wiecie po jakim czasie odkładając te pieniądze uzbieramy te 300 tys na mieszkanie? Oczywiście nie trzeba czekać 25 lat, czy też 30... Już po 17 latach(prawie o połowę krócej od drugiego okresu spłacania!). Wiadomo oczywiście, że raty można spłacić wcześniej(w zależności od umowy zyskamy na tym lub nie). Tutaj każda dodatkowa zaoszczędzona złotówka może ten okres skrócić.

czwartek, 26 stycznia 2012

Nie kupuj mieszkania!

Czy zakup mieszkania to zyskowna inwestycja

czy raczej strata z definicji?


Zastanawiałem się nad pewnymi alternatywami dla zakupu oto co otrzymałem...

Inspiracja do wpisu to artykuł, który czytałem dawno temu, nawet nie pamiętam czy to nie był reportaż w telewizji. W każdym razie padło tam ciekawe stwierdzenie, a mianowicie wg osoby która się wypowiadała obecne ceny i koszta zakupu mieszkania sprawiają, że jest to bezsensowne. Postanowiłem to sprawdzić na przykładzie jak najbardziej zbliżonym do mojej sytuacji, sam opis problemu byłby po prostu dość zawiły.

wtorek, 13 grudnia 2011

Karty płatnicze


Hehe a co Ty byś zrobił gdybyś w sklepie usłyszał: "Pańska karta nie działa"?


Karta płatnicza jest środkiem płatniczym - o ile działa!

Tak niestety w przeciwieństwie do gotówki, zdarzają się sytuacje gdy kartą nie zapłacimy, pół biedy jeśli inna karta zostanie przyjęta, lub mamy gotówkę. Co jednak zrobić w przypadku gdy nie mamy tyle szczęścia?


Awaria...

czwartek, 24 listopada 2011

Świadome zakupy - przykład

zestaw z przyprawą w młynku Kamis gratis

Dzień z chwilą na większe zakupy





Czym ciekawym próbowały mnie zwabić "gazetki"

Miałem akurat wolną chwilę, przejrzałem lodówkę i półki, wiedząc co jest potrzebne i co się może przydać, postanowiłem sprawdzić co mają do zaoferowania moje markety w pobliżu.


"Gratisowy" młynek ze zdjęcia powyżej

Muszę się przyznać mam słabość do gratisów i gadżetów dodawanych do różnych rzeczy. A tu za mniej więcej 6 zł dostaję 2 opakowania makaronu dobrej firmy i np sól z ręcznym młynkiem. Szybka kalkulacja, ten makaron bywa w cenie 2,5 zł, a sól około 3 zł. Wszystko niby super, tylko czemu na obrazku z gazetki przyprawa jest etykietką do mnie, a w sklepie wszystkie są bokiem? Odpowiedź jest dość oczywista, aby nie móc sprawdzić wagi, na oko solniczka jest co najmniej o połowę mniejsza od tej z półki, a może to jedynie jej trzecia część? Jeśli tak, to cena sumaryczna wychodzi taka sama. Do tego odradzam kupowanie solniczek tego typu, są z przeznaczenia jedno razowe, choć można je otworzyć to jednak nie są wieczne, a przecież to cała masa szkła i tworzyw sztucznych, do tego z zabójczą przebitką cenową. Czy nie lepiej poszukać dedykowanych młynków ręcznych?


O ile lepiej wyglądają produkty w telewizji, innym słowem szmelc!

Ale nie poddawałem się, Kamis ma jakieś problemy ze sprzedażą, a może chce się pokazać przed świętami? W każdym razie, za wydanie około 30 zł na przyprawy(w zależności od sklepu możę to być 29zł, lub 49zł, na te same przyprawy!) dostaniemy gwarantowaną nagrodę, ten oto organizer na przyprawy.organizer na przyprawy Kamis Prawda że wygląda solidnie i przyzwoicie? W internecie niestety nie znalazłem ani jednej opinii na ten temat, więc przed decyzją o wzięciu udziału, w Kolporterze obejrzałem sobie tu cudo(Kolporter jest w większości marketów, więc miałem po drodze). Pojemniki na zdjęciu wyglądają na masywne, metalowe, w rzeczywistości blaszka z której są zrobione chyba nie mogłaby być cieńsza. Warte tyle co nic, cóż czyżby to już koniec okazji na marnowanie moich pieniędzy?


Jednak czasem coś można znaleźć

W jednym ze sklepów znalazłem serki pleśniowe, które lubię choć cena raczej do nich nie zachęca, i tak stałem się posiadaczem 3 sztuk(jeść je mogę do końca roku wg daty, więc nie jest tak źle), a wraz z nimi dostałem nożyk do serków, nada się też do warzyw, w sumie zbyteczny, ale serki i tak bym kupił więc czemu nie.


Cena sugerowana przez producenta, to nie koniecznie ta najniższa

Prawdziwie udanym zakupem, choć oszczędność nie powala były twarożki o różnych smakach, cena sugerowana na opakowaniu przez producenta 2,39 zł, duże markety mają po 2,29 a ja znalazłem sklep gdzie są po 1,89, 20% taniej. Wszystko w porządku, data do końca roku, cena za 100g 1,26 i przede wszystkim je lubię, zdrowe, smaczne, 4 smaki, plus pomidor i mam dobre śniadanie.


Inne ciekawe produkty...

Jak widać, większość z tego typu promocji to ściema, są droższe, lub niepotrzebne, często niepotrzebnie szkodliwe dla środowiska. Ostatnio np widziałem płatki, 350g, w opakowaniu papierowym, a w środku folia, do tego kartonu zmieszczą się spokojnie 2-3 takie opakowania foliowe. Śmieszy to troszkę, bo to nikomu nie pomaga, no może poza producentem, w innych krajach państwo za takie coś nakłada kary - i słusznie. Nasze też może, ale tego nie robi, pewnie sami musimy im to zgłaszać, a zamiast karać takimi bzdurami, wolą nas obarczać podatkami. Przecież za to opakowanie o 100% większe my płacimy przy utylizacji, a miejsca w naszym kraju pod wysypiska ubywa.

Zachęcam do zastanowienia się przy zakupach, także nad ich ekologicznym aspektem. Póki co może mamy pod tym względem spokój, ale to tykająca bomba.

poniedziałek, 21 listopada 2011

Wiem co jem - płacę mniej


Aby nie przepłacać za dobre produkty spożywcze, trzeba wiedzieć co się je.

Niestety tak to już jest, nie ma nic za darmo, a reklam w TV nie można traktować jak informatora po produktach spożywczych wyświetlanego w przerwach podczas filmu. Jestem pewien, że dla większości osób jest jednak inaczej, reklama ma to do siebie, że na nas działa i trzeba być tego świadomym. Wiele osób sądzi, że znana marka jest synonimem jakości, smaku, zdrowia, choć kosztem ceny. Nie jest to jednak prawdą, przynajmniej nie zawsze. Często lepszy smak jest rezultatem stosowanej chemii poprawiającej intensywność smaku, ta chemia idzie w sprzeczności ze zdrowiem, a cena jest wynikiem reklamy w TV. Można, a nawet trzeba wybierać produkty jak najlepsze, nie koniecznie najtańsze, czy najdroższe, bowiem cena nie jest wyznacznikiem jakości, zazwyczaj jedynie ładnego opakowania.

Dobrze, co z tego wszystkiego wynika? Okazuje się mianowicie, że robiąc zakupy można nie tylko kupić coś zdrowszego niż reklamowane produkty, ale także taniej. Trzeba jednak wiedzieć, co dany produkt powinien zawierać, umieć porównań dwa produkty, i wybrać lepszy. Sam długi czas wybierałem je mylnie, uważałem na przykład, że nie ma lepszego ketchupu niż ten z telewizji, może i drogi ale smaczny i dobry. Okazało się jednak być zupełnie inaczej, od pewnego czasu kupuję taniej i zdrowiej, smak jak dla mnie bez zmian. Jednak tego produktu nie znalazłem ani w TV, ani w gazecie, tylko na półce pośród innych. Jednorazowo poświęcony czas skutkuje teraz regularną oszczędnością rzędu 20% względem dotychczasowego produktu i lepszą jakością.

Jak zatem dotrzeć do takich informacji? Można wybrać produkt który nas interesuje i przeszukać internet. Ja jednak rozpocząłem swoje dokształcanie się w tym aspekcie od programu "Wiem co jem", którego odcinki są do obejrzenia w internecie, zupełnie za darmo(reklamy przed odcinkiem). Zaczęło się od nudnego poranku i przeglądania oferty filmów dokumentalnych na jednym ze znanych portali, tak trafiłem na odcinek "Makaron", obejrzałem i okazało się, że mój poziom wiedzy o tak prostym produkcie spożywczym był żenująco niski. Osobiście polecam zacząć od:

  • parówki - niby każdy wie, że do ich produkcji trafia to, z czego nie da się zrobić już niczego innego, jednak to i tak poraża,
  • czekolada - 100 gramów cukru kosztuje 30 groszy, to czemu płacimy 2 zł?
  • chleb - sam kupowałem zwykły, biały ale przy 2 osobach często część lądowała w koszu, zielona po 3 dniach, a skoro nie drożej mogę mieć lepszy i trwalszy chleb to czemu nie?
  • płatki śniadaniowe - czemu wybieramy te kolorowe puste w środku, podczas gdy dzięki innym żyje się lepiej?
  • kapusta - niby nic specjalnego, a może zastąpić wszystkie specyfiki na nadwagę,

Odcinków jest więcej, produkcja polska, akcja rozgrywa się w sklepach na terenie Krakowa które sam rozpoznaję. Troszkę odstrasza sposób prezentacji materiałów ale jednak uważam, że warto się przemęczyć z "doktor zdrówko". Oczywiście nie jest tak, że wszystko można zastąpić zdrowszym produktem, do tego tańszym, jednak świadomość decyzji jakie podejmujemy to już dużo. Osobiście nie wyobrażam sobie, aby tego typu produkcja trafiła do ogólnodostępnej telewizji, gdzie prawie każdy reklamowany w niej produkt jest w tym programie uznawany za "śmieciowym", a szkoda bo dzieci powinny się takich rzeczy uczyć już w szkole!

Osobiście po obejrzeniu tego programu zmieniłem co nieco moje zwykle kupowane produkty na inne, koszt na pewno nie wzrósł liczę też, że ich jakość się poprawiła. Nie można być tego pewnym, niestety producenci nadal potrafią oszukiwać przy podawaniu składu. Zakupy trwają czasem chwilę dłużej, czasem wracam bez jakiegoś produktu bo nie było niczego sensownego do kupienia, jednak sam fakt zdobytej wiedzy mnie cieszy.

czwartek, 17 listopada 2011

Jak świadomie robić zakupy



Jak i ile można zaoszczędzić na zakupach.



Aby nieco ułatwić nawigację proponuję skorzystać z etykiet:

  • Wprowadzenie - krótkie uzasadnienie czemu warto świadomie robić zakupy.
  • Przykład - prosty przykład z życia ilustrujący ile można zaoszczędzić.
  • Kontrola wydatków - czemu warto kontrolować swoje wydatki, jak to robić?
  • Przykładowe wydatki - z życia, jak to wygląda, jakie daje to korzyści.
  • Dobre rady - zbiór porad które mogą się przydać.
  • Podsumowanie - znaczenie kontroli wydatków dla każdego z nas.

Kolejny temat rzeka. Jest wiele porad jak robić zakupy by nie wydać za dużo, jak na nich oszczędzić. Jednak nikt nie jest w stanie przestawić się na myślenie tak jak ktoś to proponuje, najlepiej zbierać różne informacje, i dobierać je pod siebie. Trzeba jednak być świadomym pewnych rzeczy, aby robić to optymalnie. Ludzie choć posługują się pieniędzmi, mają bardzo dużo problem z pojmowaniem ich wartości. Zarabiając 2 tys zł miesięcznie netto(na konto po odliczeniu podatków), w ciągu dnia zarabiamy 66zł, czy to dużo? Dla jednych tak, dla innych nie, ale jest to dniówka, kupując słuchawki które się popsują po tygodniu, jeśli wyrzuciliśmy paragon, to straciliśmy cały dzień! A kto chciałby iść na cały dzień do pracy, aby używać słuchawek przez tydzień? Tak więc pierwsza rzecz, zbierajmy paragony! Praktycznie wszystko można u nas na jego podstawie reklamować, a jeśli chodzi o zakupy typu słuchawki w marketach, wymieniane są na nowe od ręki, trwa to tyle co odstanie w kolejce, sądzę zatem że warto.

Inny przykład, większość z nas nie może się nawet poszczycić 10cioma tysiącami złotych oszczędności. A kto z nas nie chciałby mięć 10ciu tys zł, leżących sobie na dobrym koncie, powiedzmy 6% efektywnego zwrotu rocznie? Policzmy jednak, 6%, to 600 zł z odsetek po roku, to daje raptem 11,5 zł tygodniowo. To już nie jest taka imponująca liczba. Nie mając oszczędności, wystarczy zrezygnować z 1 paczki dobrych papierosów tygodniowo aby zaoszczędzić więcej! To tyle co 4-5 piw. Zatem robiąc taniej zakupy(nie gorsze, czy mniej), można zaoszczędzić więcej niż posiadając sporo gotówki na koncie oszczędnościowym.


Przykład:

Do pracy prócz drugiego śniadania kupuję jogurt, jego cena jest bardzo różna:

standardowa 1,99 zł
promocyjna 1,49 zł
promocja w tanim sklepie 1,38 zł
najtańsza promocja producenta    1,11 zł

Pięć takich jogurtów tygodniowo to różnica w cenie wynosząca 4,4zł, to prawie 40% z tych odsetek od 10 tys zł.

No dobrze, ale przecież nikt nie będzie zwiedzał całego miasta aby znaleźć każdy produkt w najlepszej cenie. Wówczas nakład czasu będzie większy niż zyski, jednak warto podjąć pewne kroki aby nie dawać się naciągać na każdym produkcie! Zatem do czego doszedłem po 9 miesiącach zabawy w tym temacie?

Najważniejsze jest prowadzenie zestawienia wydatków, są do tego celu dedykowane strony www, dla mnie najwygodniejszy okazał się jednak arkusz kalkulacyjny. Mam 4 zakładki:

  • jedzenie, 3 grupy, śniadanie, obiad, długoterminowe,
  • przyjemności,
  • dom i życie,
  • sklepy.

Po tych 9 miesiącach uznałem to za optymalny podział. W pierwszej zakładce mam wiele grup produktów, stąd 3 grupy, łatwiej i szybciej dodaje się nowe kwoty przy takim podziale. Trafiają tu wszystkie produkty żywnościowe, bez znaczenia na cenę, tzn. Drogi dobry ser nie jest z działu przyjemności, za to słodycze, ciastka, piwo, to już przyjemności, tak samo jak książki. Dom i życie to wszelkiego rodzaju opłaty, sprzęty AGD, odzież, ogólnie wszystko co jest związane z życiem i domem. W ostatniej zakładce mam wypisane nazwy sklepów do których zaglądam regularnie, oraz pozostałe, dzięki temu widzę gdzie zostawiam największą część swoich pieniędzy. Jest to bardzo przydatna zakładka, dzięki niej można wybrać najlepszą kartę kredytową, patrząc jakie rabaty gdzie są oferowane. Może się bowiem okazać, że karta która daje 5% rabatu w jednym sklepie, pozwoli nam zaoszczędzić więcej niż taka, z 1% wszędzie! Daje nam to też wgląd w nasze preferencje, choć może to dziś nie być ważne, może takim się okazać za rok, dlatego warto o tym pomyśleć już teraz.


Przykład:

Tak zatem moje średnie wydatki dla 2 osób, za 9 miesięcy wyglądają następująco, przy dochodzie 2160zł:

jedzenie 367 zł
przyjemności    230 zł
dom i życie 980 zł
wydatki 1560 zł

Zatem co miesiąc średnio 600zł udaje mi się zaoszczędzić, z czego 300zł idzie na fundusz emerytalny, a 300 na nagłe wypadki, większe zakupy. Ponadto wiem także, że w razie potrzeby mogę miesięcznie wygospodarować dodatkowo do 250zł. Takie informacje mogą się bardzo przydać, a na pewno dają nam większą świadomość tego co się dzieje z naszymi pieniędzmi. Dlatego warto chwilę posiedzieć, stworzyć taki arkusz dla siebie, po pierwszym miesiącu wpisywanie zakupów zajmie nam dosłownie chwilę.

No dobrze, mamy już jakieś informacje, gdzie tu jednak szukać oszczędności bez pogarszania swojego poziomu życia?
Garść porad:

  • Przede wszystkim warto poznać ceny ze sklepów dostępnych w okolicy, sam mieszkam w Krakowie, w pobliżu mam 2 hipermarkety, 2 dyskonty, 4 markety, sporo małych sklepów. Jedno jest oczywiste, coś takiego jak najtańszy sklep nie istnieje! Nie warto też, za wszelką cenę kupować najtańszych produktów, najlepiej celować w średnią półkę. Warto przeglądać gazetki, ale nie należy się tylko nimi kierować.
  • Nie oszukujmy się też, nie można znać na pamięć wszystkich cen, z każdego sklepu oraz ich zmian w czasie. Dlatego warto zwrócić uwagę na to co kupujemy, najłatwiej zaoszczędzić na takich produktach które kupujemy cały czas. Jeśli na przykład mamy swój ulubiony płyn do mycia naczyń, to warto sprawdzić w internecie za ile go sprzedają, później choć raz porównać ceny w sklepach, aby wyrobić sobie opinie, jaka cena jest już przyzwoita. Nie warto bowiem za wszelką cenę szukać najmniejszej, może jej nie być, a stracimy czas.
  • Każdy market ma promocje, oferty specjalne, wyprzedaże, końcówki serii, całą masę sloganów które z niższymi cenami w 90% nie mają nic wspólnego, nie warto się tylko nimi kierować.
  • To prawda, że na zakupy powinno się chodzić z listą, ale nie trzymajmy się tego sztywno, tylko dlatego że nie ma na niej kawy, nie oznacza że nie powinniśmy jej kupować jeśli jest tańsza niż zazwyczaj.
  • Nie obawiajmy się kupować na zapas, jeśli macie prawdziwą okazję kupić coś z czego korzystacie, na przykład wasza ulubiona kawa, w cenie jakiej nie widuje się codziennie to kupcie jej więcej, ważne by zdążyć ja wypić.
  • Bardzo ważne jest aby zwracać uwagę na datę przydatności do spożycia, większość wyprzedaży tyczy się produktów które zaczynają się do niej zbliżać, wówczas zakupy za pół ceny zazwyczaj okazuje się droższy o 100% od normalnego.
  • Konkursy zazwyczaj nie mają sensu, choć są od tego wyjątki, sam w jednym z marketów ostatnio dostałem w ten sposób 10zł, z mogło być 60zł, jak na coś przy okazji i tak tanich zakupów można się ucieszyć, gorzej jeśli robicie zakupów więcej niż potrzeba dla maskotki wartej 5zł.
  • Karty partnerskie, kolejny temat rzeka, jeśli już się decydujecie, sprawdźcie od razu ile trzeba wydać aby dostać 1zł zwrotu! Jestem pewien, że będziecie w szoku, nie świadczy to bynajmniej o bezwartościowości takich kart, trzeba po prostu im nie ulegać. Istnieją też wyjątki, jak karty do których dostajemy czasem bony rabatowe, nawet bez specjalnego korzystania z karty.
  • Najlepiej jest unikać wszelkiej maści produktów promocyjnych z kubkami w prezencie itp. Większość z nich jest droższa niż produkt + kubek osobno, czasem o absurdalne wartości. Każdy tego typu zakup warto sprawdzić wcześniej.
  • Istnieją też produkty specjalne, dla których warto rozejrzeć się dłużej, dla mnie to wszystko powyżej 10% pensji, czyli ponad 3 dni pracy. Wówczas warto sprawdzić dogłębnie internet, z uwzględnieniem ceny transportu, warunków reklamacji(np patelnia na allegro tańsza o 50zł niż w sklepie, przesyłka 15zł, 1-2 reklamacje i już jest droższa). Zaletą mieszkania w dużym mieście z której trzeba korzystać jest właśnie wyszukiwanie sklepów w mieście które mają dany produkt taniej. Warto poświęcić na to wolną sobotę, choćby cała, zysk będzie jak za dodatkowy dzień pracy.


Czy każdy powinien o tym myśleć?

Można się zastanawiać, czy np mając jedynie kieszonkowe, czy wręcz nie robiąc zakupów w ogóle warto myśleć o tym wszystkim. Oczywiście, że tak! Każdy kiedyś będzie wydawał swoje pieniądze, a im szybciej zdamy sobie sprawę z tego ile wydajemy, na co, gdzie, tym łatwiej będzie nam później zarządzać większymi kwotami. Tak jak pisałem na początku, ludzie wbrew temu co myślą o pieniądzach, nie zastanawiają się nad nimi. Dopóki nie mają wszystkiego w postaci liczb, większość z nas nie zdaje sobie z tego sprawy ile marnujemy! Takie informacje mogą nam się przydać w każdej chwili.