czwartek, 5 stycznia 2012

Polska waluta, waluty


Złoty szaleje, w negatywnym znaczeniu.


Na prawdę ciężko to zrozumieć, wbrew logice?

We wpisie Pozbywam się Euro, pisałem o sprzedaży moich skromnych zapasów Euro. Teraz już wiem, że był to podwójny błąd. Raz, że się naciąłem na oszukującym kantorze, no i złotówka się nie umacnia. Jednak czemu!?



Sytuacja u nas i w okolicy

W tamtym wpisie wspominałem, że banki wróżą nam słabe pół roku dla złotówki, euro nawet po 4,8 zł i dopiero umocnienie do kwot poniżej 4 zł. Jednak sytuacja na rynkach wygląda nieźle. Wiemy już, że dług jest pod kontrolą, nasze wskaźniki rosną szybciej niż przewidywania. Póki co wszędzie spokój, jedynie z Węgrami jest problem. Ich obligacje dostały plakietkę spekulacyjnych, do tego rządzący wycofują się z demokratycznych zmian. Jednak mimo wszystko to tylko nasz sąsiad, podczas gdy złotówka jest jedną z najsłabszych walut w Europie... Hrywna ma się od nas znacznie lepiej, jak dla mnie to lekki absurd.


Dobre strony

Taka sytuacja ma jednak swoje dobre strony. Nasz eksport może kwitnąć, polskie produkty łatwiej sobie wyrobią markę za granicą. Z drugiej strony choć ratingi i zapowiedzi odnośnie naszego kraju się poprawiają co nie ma odzwierciedlenia w sile złotówki. Ekspertem nie jestem, jednak przecież jedno ma z drugim wiele wspólnego. Czy zatem jako kraj z dobrymi perspektywami padliśmy ofiarą dobrej opinii? A może, ktoś chce wspomóc nasz eksport w ten sposób?


Perspektywy

Nie wiem jak wy, ale ja nie widzę w takim wypadku sensu czekania na jakieś dane z kraju czy ze świata po których złotówka miałaby się umocnić. Po prostu chyba musimy się znudzić rynkom zagranicznym. Czy to jednak możliwe skoro Grecja ponownie wróży niekontrolowaną upadłość w marcu?

2 komentarze:

  1. O PLN i dobrej walucie na kryzys słów moich kilka:
    http://na-plus.blogspot.com/2012/01/waluta-na-kryzys.html

    OdpowiedzUsuń
  2. A mnie znowu zastanawia co się będzie działo z funtem brytyjskim ;)

    OdpowiedzUsuń