
Co ja wiem na jego temat, i co o nim myślę
Geneza powstania ZUS
Powodów, czy czasu powstania tej instytucji można doszukiwać się na różne sposoby. Wszystko ma związek z rozwojem instytucji finansowych. Kiedyś były banki, pożyczki i konta, z czasem zaczęły powstawać bardziej zawiłe instrumenty. Pokazała się możliwość zarabiania choćby na sprzedaży ubezpieczeń. Początek XX wieku to bum w przemyśle, a kto by nie chciał być ubezpieczonym od choroby, wypadku, czy w końcu mieć zagwarantowane świadczenia gdy już nie będzie w stanie pracować? Państwa szybko zauważyły potrzebę tworzenia takich ubezpieczeń dla społeczeństwa. Często rozdzielano je na osobne świadczenia i tak w Polsce przed powstaniem ZUS było ich pięć. W sumie ZUS powstał z ich połączenia. Czemu zatem państwo się tym zainteresowało, skoro już wtedy można było zostawić to na barkach obywateli? Swój wkład miały za równo bankructwa banków a co za tym idzie utrata emerytury przez osoby tam odkładające, jak także bezpieczeństwo państwa. Bo co by biedne zrobiło z całą masą ludzi, którzy pomimo pracy nie odkładają na przyszłość? Wyobraźcie sobie milion strajkujących z głodu obywateli około 60 lat, to byłby problem, a świadczenie obowiązkowe rozwiązywało ten problem. Jest też inna sprawa, w tamtym okresie ludzie żyli krócej, było więce młodych pracujących niż emerytów. Więc to się także po prostu opłacało.
Trwało to kilka dekad ale musiało nastąpić, problem z ZUS
Jak zatem widać powody powstania ZUS były za równo pro społeczne, jak i korzystne, po prostu ideał. Sytuacja komplikuje się wraz ze zmianą struktury społecznej obywateli danego państwa. Wszystkie analizy wskazują, że już w okolicach 2050 roku na jednego emeryta będzie pracować jedna osoba! Łatwo się domyślić, że to będzie ponad możliwości, więc trzeba ten problem rozwiązać.
Struktura przyszłych emerytur
Nasz rząd zabrał się za to w 1999 roku, wprowadzając reformę emerytalną. Chyba wszyscy wiedzą, że powstał wtedy obowiązkowy II Filar, oraz nieobowiązkowy III, tak zwane IKE. Pomysł dobry, nieco gorzej z wykonaniem, na pewno też nie jest to rewolucja. Po prostu część emerytury dostaniemy od ówczesnych pracujących, część naszej pensji wróci do nas bezpośrednio z II filaru, a część emerytury mogą stanowić nasze własne oszczędności. Problemem okazało się odpowiedni wyważenie tych proporcji, oraz ich utrzymanie na falach wzburzonego rynku. O oszczędzaniu w II jak i III filarze już pisałem. Pora co nieco dopowiedzieć o I.
Pieniądze w ZUS są marnowane, wydawane, powinny być inwestowane
Bardzo często słyszę coś takiego, lub też czytam pod różnymi postami. Nie jest to jednak prawdą! Nasze składki odprowadzane do ZUS są pomnażane, co prawda nie na giełdzie, nie na lokacie jednak są. Wszystko za sprawą wieku, my opłacamy emerytury osób które kiedyś pracowały. Nasze emerytury będą opłacane przez ówczesnych pracowników, a oni przecież będą zarabiać więcej od nas! Polska jest krajem, który wbrew opinii wielu, rozwija się, płace rosną. Przyjmijmy, że w Unii ludzie zarabiają w stosunki 1 euro do 1 złotego. Czyli około 4 razy więcej, jeśli przed naszą emeryturą dogonimy Unię, to nasze emerytury będą wypłacane z pensji osób zarabiających 4 razy więcej. Tak na prawdę, nasze zarobki przez najbliższe 40 lat wzrosną bardziej niż te 4 razy(przynajmniej takie są prognozy). Problemem jest co innego, stosunek osób na emeryturze, do tych pracujących. Stąd właśnie podnoszenie wieku emerytalnego. Poza tym, składka ZUS to nie tylko emerytury, trzeba też o tym pamiętać. ZUS wypłaca różne świadczenia, odszkodowania itp. Do tego, czy to się komuś podoba czy nie, żyjemy w Państwie opiekuńczym. Jeśli ktoś nie pracuje, to "Państwo" dba o niego, czasem niepotrzebnie ale jednak. Za coś musi to robić, w końcu każdy z nas może się znaleźć w takiej sytuacji.
Emerytura
We wpisie o emeryturach opisywałem sytuację emerytalną dla 4 osób. Najlepszym odzwierciedleniem sytuacji na rynku jest chyba pracownik C - osoba która pomimo wykształcenia nie znalazła niczego specjalnego, pracownik biurowy zarabiający 2 tyś. zł(netto), który studia ukończył w wieku 25 lat. Przyjęte były tam tez inne założenia, o wzroście wynagrodzenia średnio o 3% rocznie. Ta osoba teoretycznie może liczyć na emeryturę w wysokości 75% ostatniej pensji która wyniesie 7,2 tyś. zł. Jeśli od swoich dochodów(netto) odprowadza dodatkowo 10% na dobrą lokatę, z odsetek dostanie dodatkowe 20% względem ostatniej pensji po przejściu na emeryturę. Można powiedzieć, że jeśli nic się nie stanie i założenia kalkulatorów są dobre, to nie ma się czym martwić. Mankament jest jednak założenie o nieprzerwanej pracy przez cały okres. Bowiem z I i II filaru emerytura jest na tą wartość bardzo wrażliwa.
Podatki a emerytura
No dobrze, ale specjalnie zaznaczyłem tutaj różnicę między pensją brutto a netto, która dla tej osoby wynosi 2775 zł brutto, do ręki zaś trafia 2 tyś. zł. Podatki zjadają zatem 775 zł, czyli około 30% wynagrodzenia. Na sam ZUS odprowadzamy 380 zł. 200 zł ulokowane na lokacie dało tej osobie oszczędności rzędu 512 tyś. zł przy lokacie na 5%, inflację równoważy wzrost wynagrodzenia. Gdyby ta osoba odprowadzała 380 zł miałaby 1 mln. zł. Gdyby odkładała sumę tych kwot, czyli 580 zł kwota rośnie do 1,5 mln. zł. Średnio na emeryturze żyjemy 4 lata. Ostatnia pensja tej osoby to 7,1 tyś. zł do ręki. Zatem zaoszczędzone pół miliona daje nam oszczędności na prawie 7 lat życia, i odpowiedni 14 czy 21 dla wyższych kwot. Odsetki od najniższych oszczędności to 1/3 ostatniej pensji. Czyli gdyby każdy obywatel mógł odkładać tą kwotę, emerytura z ZUS nie byłaby mu potrzebna! Oczywiście jeśli po drodze nic się nie stanie. Jednak i tak chyba lepiej mieć własne pieniądze na swojej lokacie, niż na rządowej co do której nie mamy praw. Tak mniej więcej mogą wyglądać argumenty osób chcących pełnego zniesienia ZUS. Jednak...
Podsumowanie
Bardzo wiele złego mówi się o ZUS. Nie uważam, by do końca było to słuszne. Gdyby te blisko 20% dostać do ręki, trzeba by samemu zabezpieczyć się od wypadków, zdarzeń losowych, na starość. Szczególnie trudne wydaje soę opłacanie składek gdy jest się bezrobotnym. Obecnie mogą to robić za nas inni pracujący, czyli każdy z nas jest gwarantem dla innych. Czy można to samemu zrobić taniej niż to robi ZUS? Zapewne tak, jednak czy robiąc to prywatnie będziemy mieć gwarancje emerytury za 40 lat? Dla mnie prędzej upadnie nawet największy bank(ostatnio padają jak muchy) niż Państwo. Problemem jest raczej poziom tych świadczeń, kolejki, papiery(prywatnie dostać odszkodowanie nie jest wcale łatwiej). ZUS jednak stara się coś zmieniać, powstaje system elektroniczny który ma nam ułatwić kontakt z instytucją. Czy zatem ZUS jest dobry? Na pewno nie, gdyby był to by go nie reformowano. Jego słabość to opieranie się na strukturze społecznej, która się zmienia na jego niekorzyść. Do tego system nie jest szczelny, ludzie pracują na czarno omijając podatki, przez co pracujący muszą płacić więcej, lub obniża się poziom usług. Warto też zwrócić uwagę na pewien aspekt. Każdy inwestujący na giełdzie zna pojęcie dywersyfikacji. Nie należy wkładać wszystkiego do jednego koszyka, bo jak go stracimy będzie po wszystkim. W ten sam sposób można myśleć o obecnym systemie emerytalny,.
Tak do zastanowienia.
Gdyby ZUS znikł, w jakiś sposób rozwiązano problem obecnych emerytów. Ty czytelniku dostałbyś dodatkowe 20% do pensji, czy miałbyś na tyle wewnętrznej konsekwencji by się ubezpieczyć? Nie mówię tu o ubezpieczeniu za 20 zł, ale o takim które zagwarantuje Ci świadczenie do końca życia w przypadku poważnego wypadku? Czy będziesz w stanie odkładać co najmniej 10% na emeryturę, i nie podejmiesz tych pieniędzy wcześniej? A co zrobisz jeśli dożyjesz 100 lat i pieniądze skończą Ci się w wieku 75 lat? Jeśli faktycznie się tego nie obawiasz, to może jednak dla Ciebie lepiej będzie przejść do szarej strefy? Lub podpisywać tak zwane umowy śmieciowe, płacąc mniejsze składki, a o zabezpieczeniu na starość myśleć samemu? Nie wiem jak Wy, ale ja wole dostać głodową emeryturę niż żadnej.