Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świat. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 czerwca 2012

Komornik część II

Nieco się wyjaśniło

Zgodnie z oczekiwaniami to nie moje długi, a najprawdopodobniej głupota mojej młodszej siostry sprzed ponad 4 lat. Po kilku telefonach udało mi się ustalić, że są to 4 nieopłacone faktury za zakupy w Avon'ie. W tej chwili jest już za późno na "dociekanie" i wyjaśnianie, ponieważ czas na to "miął". Ja oczywiście nie dostałem ani jednego listu, wszystko szło na adres zameldowania, gdzie bywam dwa razy do roku...

to jednak niewiele zmienia

Komornik - co jak gdzie i dlaczego

A to Ci niespodzianka

Wpis na szybko, nim będę uciekał na staż. Wczoraj logując się na swoje konto w banku zauważyłem blokadę około 2 tys zł. W banku okazało się, że to komornik(w millenium średnio potrafili coś o tym powiedzieć, mBank spisał się lepiej). Było już za późno by dzwonić na Wołomin. Czemu dzwonić? Bo nic nie wiem o pożyczkach, czy innych zobowiązaniach.

niedziela, 11 marca 2012

Mijający tydzień moim okiem



Minął kolejny tydzień czas na garść starych newsów.



Ekonomicznie

Polski eksport był tym dzięki czemu w ostatnich latach radziliśmy sobie lepiej niż nasi sąsiedzi. Jak wiele trzeba by zabić kurę znoszącą złote jaja? Okazuje się, że niewiele, ot kilka firm które będą sprzedawać sól przemysłową jako spożywczą. Nie ma znaczenia, że wg badań one się prawie nie różnią, skala przekrętu który trwał od ponad 10 lat, o którym wiedziano a jednak nie potrafiono go zwinąć potrafi przerazić. Sąsiedzi już ograniczają import, do tego dochodzi kolejna afera z podrabianymi jajkami w proszku. Co następne? Niewiele trzeba aby marka zdrowej żywności z Polski zmieniła się w tańszy odpowiednik dobrej.

piątek, 9 marca 2012

Do kogo należy internet

Absurdy. Jeśli ktoś myśli, że pod tym względem przodujemy to niestety się mylił.


Swego czasu myślałem o USA jako wzorze, później nastąpiło powolne rozczarowywanie się, dziś chyba wybrałbym Rosję.

W kilku wpisach wspominałem o pewnych niepokojących wydarzeniach i precedensach na świecie. Oczywiście sprawę ACTA kojarzą wszyscy. To jednak były jedynie próby ustanowienia prawa które miało ułatwić pewnego rodzaju działania. Ułatwić a nie umożliwić. W chwili obecnej ogromna większość użytkowników internetu jest śledzona przed internetowe molochy, czemu się więc dziwić, że państwo też chciało móc to robić? Do tego w pewien sposób legalnie. Jednak mniej bezpośrednio powiązane z tym absurdy i tak się wkradają w nasze życie.

niedziela, 4 marca 2012

Mijający tydzień moim okiem



Znów niedziela czas na garść starych newsów.





Słowem wstępu

Miałem zakończyć ten cykl ze względu na znikome zainteresowanie(o połowę mniejsze niż przeciętne, pewnie dlatego, że o tym każdy mógł sam przeczytać), jednak zachęcony komentarzami postanowiłem jednak kontynuować serię.

Ekonomicznie

Wiele się działo, dla mnie jednak najważniejsze były pozytywne informacje o Polskim PKB za IV kwartał, odrobinę lepiej od przewidywać 4,3 względem 4,2. Dzięki temu też podniesiono prognozy na rok 2012, to daje nadzieje. Jednak z drugiej strony wszyscy spodziewają się wyhamowania choć z powodu zakończenia inwestycji związanych z Euro. Na tle Unii i tak wypadamy bardzo dobrze. Szczególnie, że nie wszystkie wskaźniki rosną, te o kondycji przemysłu, raczej wskazują na spadki. Czy to jednak dziwi? Przecież na 2012 przewidywania są w okolicy 2,5% a to duża różnica choćby względem 4,3 za 2011... Niestety też bezrobocie daje znać o sobie, więcej ludzi zaczyna oszczędzać na zakupach, ciekawe jak będzie z przyjściem wiosny i prac sezonowych.

niedziela, 19 lutego 2012

Mijający tydzień moim okiem



Znów niedziela czas na garść starych newsów.





O czym mówiono najwięcej?

Tydzień krytyki, teraz to już bez znaczenia czy chodzi o ACTA, czy o emerytury, czy o stadion narodowy. Po prostu wszyscy jednym głosem krytykują rząd, nie pomagają w tym problemy finansowe, przekręty przy kontraktach, zarzekania się, że to nie ja. Praktycznie każdy program publicystyczny to rozmowy z ekspertami o którymś z tych problemów, lub o samym rządzie. Plotki o zmianach ministrów nim Ci w ogóle zaczęli coś robić, dziwne wypowiedzi koalicjanta tylko w tym wszystkim pomagają.

niedziela, 12 lutego 2012

Mijający tydzień moim okiem



Znów niedziela czas na garść starych newsów.





O czym mówiono najwięcej?

Nadal najwięcej mówiono o ACTA. Jednak rozmowy wydają się być co raz ciekawsze, po części z powody początków debaty na ten temat, wypływających przy okazji dokumentów jak także wzmiankach jakobyśmy zmobilizowali europejczyków do bojkotu. Zawsze dobrze jeśli potrafimy się pokazać z dobrej strony. Przy okazji ACTA ciągłe poruszane są sprawy innych wpadek obecnego rządu.

niedziela, 5 lutego 2012

Mijający tydzień moim okiem



Znów niedziela czas na garść starych newsów.





O czym mówiono najwięcej?

Jeśli można powiedzieć, że ACTA ma niewiele wspólnego z ekonomią co nie jest niestety prawdą, o czym pisałem tutaj. To można tą umowę uznać za najczęściej pojawiający się temat ostatniego tygodnia. Częściej jednak od strony finansowej poruszany jest aspekt wpływów firm, korporacji, państw na mniejsze rządy. Głośna była sprawa choćby Brytyjczyka, który posiada portal z linkami, w świetle prawa jest to w Wielkiej Brytanii jak i u nas legalne(link to nie plik). Zostanie on jednak oddany w ręce USA bo u nich prawo stanowi inaczej a tam czeka go nawet 5 lat więzienia. Dziwne to czasy gdy nie łamiąc prawa swojego kraju u siebie, zostajemy skazani za granicą. Nic tylko czekać gdy powstanie podobna ustawa i za dowcipy o muzułmanach też będziemy zamykani(w jakimś kraju na pewno jest na to paragraf...)

niedziela, 29 stycznia 2012

Mijający tydzień moim okiem



Znów niedziela czas garść starych newsów.





O czym mówiono najwięcej?

Politycy oczywiście o ACTA, nieco więcej pisałem o tym tutaj. Sprawa która wydaje się mieć głębsze dno, rozmowy za zamkniętymi drzwiami, dopytywanie się ambasady USA o głosowanie oraz inne wiadomości jakie dotarły ze świata świadczą o nieuczciwych zamiarach.

Jeśli zaś chodzi o ekonomiczne aspekty tygodnia to chyba zieleń. Bardzo szybko umacnia się złotówka(czyli miałem rację sprzedając euro na początku roku) giełdy rosną, dość szybko i chyba niespodziewanie - o tym też pisałem tutaj. Czemu niespodziewanie? Ponieważ kryzysu nie zażegnano, po prostu jest o nim ciszej. Tak więc zamiast go rozwiązać, jedynie banki centralne pompują kasę by kraje się utrzymały wiadomo zaś, że nie jest to najlepsze rozwiązanie.

piątek, 27 stycznia 2012

Zielono, oj zielono, tylko jak długo?


Zapewne nas wszystkich cieszy zieleń na giełdzie




Oby tylko woda sodowa nie uderzyła nam do głowy

Pojawiają się już pierwsze dynamiczne wzrosty, zapewne wiele osób zastanawia się czy to już ten moment w którym trzeba wsiadać do pociągu nim odjedzie zbyt daleko. Wszystko na to wskazuje, złotówka się umacnia, prognozy wzrostu gospodarczego są podnoszone przez rząd jak i zagraniczne instytucje. GUS ciągle publikuje dane które są zdecydowanie lepsze od przewidywań, nasz eksport dzięki relatywnie słabej złotówce ma się świetnie. Nie widać żadnych nowych problemów...

środa, 25 stycznia 2012

ACTA = Kasa, Wielka Kasa!


W sumie od dwóch dni myślałem o napisaniu czegoś na ten temat.





Odkładałem to z powodu mojej ignorancji? Czym bowiem jest ACTA?

Dla tych którzy od razu chcą wpisać komentarz, od razu powiem nie jestem za ACTA, ale jestem za uszczelnieniem praw autorskich i własności intelektualnych w internecie, resztę zapraszam do przeczytania wpisu gdzie może się z tego wytłumaczę.

niedziela, 22 stycznia 2012

Mijający tydzień moim okiem




Kolejna niedziela, kolejne zestwienie newsów.




O czym mówiono najwięcej?

Brzoza i wszystko co związane z katastrofą która za jakiś czas będzie miała drugą rocznicę. Zazdroszczę tym którzy z taką pewnością obstają przy swojej wersji, w tej chwili słuchając tego wszystkiego można mieć taki mętlik jakby wszystko już było możliwe.

Jeśli chodzi o biznes, to chyba nic się specjalnie nie wybiło, było sporo ciekawych informacji, tutaj jakaś firma upada, ktoś przenosi fabryki, jakieś zwolnienia. Jednak co warto zauważyć giełda świeci na zielono.

wtorek, 17 stycznia 2012

Firmy Ratingowe

Czy one faktycznie coś znaczą, czemu tyle o nich słychać i po co one komu?




Ostatnio więcej się mówi o ratingach niż ekonomii.

Ostatni tydzień, środa-czwartek 11-12.01.2012 były dniami zieleni na giełdzie - przynajmniej w moim odczuciu. Wtedy jedna z firm ratingowych zapowiedziała brak zmian dla wiodących państw w Unii. Piątek jednak przyniósł nieco czerwieni, co znalazło potwierdzenie w sobotnich cięciach ratingów i to tych najważniejszych AAA dla Francji. Nic więc dziwnego, że w poniedziałek w relacjach "na żywo" były podawane kursy z giełd całego świata a tu zonk! nieco czerwieni na otwarcie a do dziś moje głupie JSW zyskało już 5 zł. Gdzie tu zatem jakaś logika?

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Nowe początki

Od kilku dni nosiłem się z pewnym pomysłem.

Uważni czytelnicy pewnie zauważyli pewne wzmianki...

Prócz dodania mapy wpisów na tym blogu, co już zaowocowało kilkoma odwiedzinami tej podstrony(z tego powodu nie jest na końcu listy, którą ustalam właśnie wg liczby kliknięć), ostatnio dodałem się do zagranicznego rankingu stron. Pewnie część z was zauważyła na samym dole prawego bocznego menu taki właśnie malutki banerek. Jestem ciekaw kiedy pojawię się w ich spisie. Na jakiś szalony napływ nowych czytelników nie liczę, jednak zawsze warto spróbować. Pewnie pojawi się tak jeszcze kilka podobnych banerków, jak znajdę chwilę czasu. Ostatnio także sporo udzielam się na innych blogach, mówiąc prawdę licząc także na zwabienie nowych osób :).

To jednak nie wszystko

czwartek, 29 grudnia 2011

Pozbywam się Euro


Co wy robicie ze swoimi walutami obcymi?



Uzbierało mi się kilka euro, ale to już koniec na jakiś czas.

Wpis będzie krótki, bo nie ma za bardzo o czym pisać. Wszyscy doskonale zdają sobie sprawę z tego jak ostatnimi czasy osłabiona była nasza waluta. Jednak te czasy jak dla mnie się kończą. Nie wiem jakie wy macie na ten temat zdanie. Osobiście uważam, że wszyscy liczyli na zysk dzięki naszemu zbliżaniu się do progu ostrożnościowego. Jednak święta minęły, nowy rok już blisko i teraz wszyscy chcą jedynie dociągnąć zyski/straty do końca. Tak więc nie liczę już na jakieś radykalne zmiany w kursie walut.

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Amerykańscy naukowcy udowodnili


Wpis o tym jak to powszechnie wiadomo, naukowo można udowodnić wszystko.


Tym bardziej można stworzyć książkę, która będzie potwierdzać co chcemy.

Wszyscy doskonale wiemy, że najważniejsze to inwestować w siebie, w swoją wiedzę bo wiedza to potęgi klucz. Ile jednak byście mi dali za naukowe badania, które by to miały potwierdzić? Cóż, nie jestem amerykańskim naukowcem więc na miliony nie mam co liczyć. Jednak takie badania mają miejsce, może nie dokładnie takie ale jednak. Zachęcam do zapoznania się z artykułem.

środa, 7 grudnia 2011

Matematyka. Daj się uwieść!



Dziś pierwsza recenzja książki. Do tego o matematyce! Jednak...




MATEMATYKA daj się uwieść! Christoph Drosser

Bo tak dokładnie brzmi tytuł książki na okładce. W księgarniach brzmi nieco inaczej ale to nie problem. Książka jest niepozorna, i okładka może odstraszyć każdego poza zapaleńcami dziwnymi wzorami na okładce a to błąd. Książka wpadła mi w ręce przypadkiem, ktoś zapytał się mnie jaka jest odpowiedź dla zagadki. "jeśli półtorej kury znosi półtora jaja w półtora dnia, to ile kur potrzeba do zniesienia sześciu jaj w sześć dni?" Odpowiedz nasunęła mi się od razu, nawet bez myślenia, jednak aby to wytłumaczyć musiałem się namęczyć. Mogę się jednak pocieszyć, bowiem Marlin vos Savant, prawdopodobnie najinteligentniejsza kobieta na świeci się pomyliła.

wtorek, 6 grudnia 2011

Niemcy i Francja a Polska



Kolejny szczyt ostatniej szansy. Czy ostatni?






Niemiecko-Francuski pomysł na kryzys zaufania

Jeśli ktoś spodziewał się rewelacji to raczej się przeliczył. Zresztą zgodnie z przewidywaniami. Co nam proponują wiodące kraje Euro? Nic prócz tego co było do tej pory wiadome. Wszyscy mają jednakowo zaciskać pasa, deficyt budżetu na poziomie do 3% PKB. Oczywiście żeby nie było łatwo, będą podjęte starania w celu uniemożliwienia zamiatania deficytu pod dywan, a mają to w zwyczaju chyba wszystkie kraje w Unii.


Skąd zatem ożywienie na rynkach?

środa, 30 listopada 2011

Korporacje - historia powstania


Korporacja - kolejny film do obejrzenia którego zachęcam

Swego czasu czytałem ciekawy artykuł o 4 spółkach/korporacjach władających światem. Wyobraźcie sobie 4 nieznane marki, które poprzez sieć zależności, posiadania akcji mają wpływ na ogromną większość spółek na świecie. Zarządzające praktycznie każdym gigantem na świecie. Można się przerazić prawda? Bo jak tutaj teraz grać na giełdzie, gdy nie można założyć, że każda spółka będzie się starać, bo po prostu ktoś ją posiadający skazuje ją na bankructwo.

Historia Korporacji, tego z czego się wywodzą, jak się zmieniały i jak dziś działają jest straszna. Od czegoś dobrego, pro-społecznego po coś bezdusznego dbającego tylko o zysk, nawet nie ważne czyj, po prostu zysk kosztem wszystkiego i wszystkich.

To co można zobaczyć w tym filmie, to miejscami komedia oparta na rzeczywistości, w innych zaś horror dziejący się cały czas wszędzie na świeci, często za płotem.

W kilku wpisach poruszałem problem wody. Ostatnio pojawiła się informacja, o możliwości wystąpienia suszy w Małopolsce, wyobraźcie sobie markę wody "Fuji Water", wydobywanej na wyspie, gdzie za płotem fabryki ludzie umierają z pragnienia, bo nie są w stanie wykopać tak głębokiej studni. Firma zaś transportuje wodę do stanów, i sprzedaje jako nietkniętą ludzką ręką.

Pozostając przy wodzie. Przeprowadzone badania wykazały, że w kranach większości z nas płynie woda niczym nie ustępująca jakością tej źródlanej z butelek. O tym jaka jest przebitka cenowa wspominać chyba nie muszę. Do tego jeszcze zupełnie nieekologiczne butelki, z których powstają góry śmieci. Niektóre miasta na świecie wprowadziły zakaz sprzedaży wody w takich butelkach. Chętni mogą kupić wodę do pojemników wielokrotnego użytku. Cóż a my nie dość, że jesteśmy nabijani w butelkę, kupujemy produkt niby lepszy, to wyrzucamy butelki pogarszając dodatkowo jakość wody która do nas wraca z kranów. Kolejne błędne koło, którego końca nie widać.

Warto też ten film zobaczyć z innego powodu. Bliższego inwestorom, nie bez powodu ludzie ostatnio tyle słyszą o protestach przeciw korporacjom, ruch oburzonych itp. Aby ich lepiej zrozumieć, warto obejrzeć ten film.

wtorek, 29 listopada 2011

Czy pierwszy milion trzeba ukraść



Krótki wpis oraz pewna myśl która się zrodziła w mojej głowie


Jakiś czas temu natknąłem się na artykuł o kradzieżach w markecie. Oczywiście nic specjalnie nowego ani odkrywczego jednak można na to spojrzeć także z innej strony. Moje przemyślenia oczywiście są oderwane od jakichkolwiek podstaw, jednak dane na które się powołuję to już prawda.

Ciekawe jest to, że ukraść można wszystko. Kradzione przedmioty mogą być potrzebne na daną chwilę, ot choćby kibole w Krakowie uwielbiają kraść maczety Fiskars'a przed meczem. Sklepy które prowadzą ich sprzedaż, często na dzień dwa przed meczem wyznaczają kogoś by pilnował tylko tego asortymentu. Piłę spalinową za 2 tyś zł można wynieść np w puszcze z biała farbą, jednej z tych wielkich 5l. Zresztą, każdy z nas widział filmy na których kradziono wszystko co można, a w rzeczywistości odbywa się to często z większą pomysłowością, ale za to mniej efektownie. Choćby jednoczesna kradzież w sklepie przez ponad 80 osób, i to w biały dzień. Ludzie są pomysłowi, i wszędzie potrafią zwęszyć sposób na zysk.

No dobrze, gdybym zapytał kogoś z wysokim poziomem autokrytycyzmu, jaki naród w sklepach w Europie kradnie najwięcej. Usłyszał bym pewnie by, że jeśli nie Polacy, to chociaż jesteśmy wysoko. Okazuje się jednak być to błędem. Więcej kradną mieszkańcy krajów zachodnich niż wschodnich! Pewnie ktoś za raz powie, ale jak to, przecież oni są bogaci, nie to co my. Jednak jest to prawdą. Choć w Europie zachodniej poziom życia jest wyższy, mają więcej bogatych ludzi to kradną częściej niż my. Trzeba się chwilę nad tym zastanowić by chwycić się brzytwy. Dzieje się tak pewnie dlatego, że choć mają wielu bogaczy, to biednych mają też więcej, do tego żyjących gorzej niż my. Być może jest to argument, jednak wśród kradnących najczęściej są osoby zamożne! Co mam przez to na myśli? Ot choćby osoby w garniturach, ich dzieci, czy mamy. Ludzie którym nie brakuje, chcą mieć więcej.

Takie badania były przeprowadzane rok w rok, widziałem kilka z nich i Polacy są ciągle w pierwszej trójce, często na pierwszym miejscu. To nieprawdopodobne gdy się pomyśli o opinii na nasz temat, a wiadomo za kogo często się nas ma prócz pijaków. Nie jesteśmy też niewinni, u nas plagą jest podjadanie i po prawdziwe, wolałbym często aby te osoby które wybierają najładniejsze winogrona z kiści. Tylko po to by się później nimi napychać je ukradły, bo jak coś takiego widzę, to przechodzi mi ochota na zakup.

Czy zatem można połączyć te fakty? Zamożność zachodniego społeczeństwa, a przynajmniej jego części z częstszymi kradzieżami niż u nas? Nie wiem, nie potrzebowałem tego weryfikować sądzę jednak, że coś jest na rzeczy. Kto z was potrafiłby bowiem wskazać bardzo bogatego człowieka i powiedzieć, on nie ukradł ani złotówki? Dla mnie byłoby łatwiej wskazać takiego wśród tych którym powodzi się gorzej.

Zatem warto czy nie? Ciężko powiedzieć, dla mnie bycie bogatym to nie cel, pieniądze same w sobie też nie. Chodzi mi raczej o świadomość skąd je mam, na co je wydaję, i czy można je efektywniej pomnażać. Nie zapominajmy, że to co łatwo przyszło może łatwo pójść. Ostatnio można było przeczytać między innymi o najbogatszym Irlandczyku. Sean Quinn zaczął w wieku 14 lat nie potrafiąc czytać, dorobił się blisko 5mld euro, a ostatnio ogłoszono jego bankructwo. Jeśli ktoś myśli, że w Polsce tak nie ma, to się myli, u nas też ostatnio bankrutuje sporo milionerów. Większość z nich przez grę na giełdzie, warto więc myśląc o fortunie którą każdy z nas chce zarobić, kiedy się wycofać z ryzykownej zabawy, aby nie zaczynać od nowa.