Jakie wnioski wyciągam z regularnego notowania swoich wydatków
Nutka historii
Ile to się nie słyszy o tym, że 80% gotówki jest w rękach 20% obywateli itp. itd. Tak po prawdzie większość z nas pracuje, zarabia i tyle(cześć z nas nawet coś odkłada). Dla takich osób codzienne wydatki to jedne z większych obciążeń portfela, jeśli nie największe. Pewnie między innymi z tego powodu na wielu forach ciągle pojawiają się wpisy o tym jak kontrolować wydatki, porady jak ograniczać koszty. Sam również napisałem na ten temat kilka wpisów, nadal są one odwiedzane, czasem nawet komentowane. Temat wiecznie żywy, choć niewiele się w nim zmienia. Ja sam osobiście prowadzę dość skrupulatne notatki wydatków już blisko 3 lata, mam za sobą dwa pełne lata z bardzo dokładnymi danymi. Wiecie co wam powiem? Najważniejsza rzecz jaką trzeba robić by tutaj coś oszczędzić, to notować wydatki. Czy to będzie miesiąc, kwartał czy rok - dopiero z takimi informacjami można coś zacząć działać. Jeśli nie wiesz czemu, to pisanie o tym nie ma sensu, zacznij notować i rzuć okiem na trzy ostatnie pełne miesiące pierwszego dnia nowego miesiąca, informacja to podstawa :)
Moje dwie skromne rady
Często słyszy się o tym by na idąc na zakupy robić sobie listę rzeczy potrzebnych. Równie często słyszy się o tym by obserwować ceny, korzystać z okazji itp. Dla obu tych rad powstają dedykowane programy na telefony, komputer itp. Niestety nie potrafiłem się do tego przyzwyczaić. Czyli nadal nie robię list, choć gazetki przeglądam przed zakupami w sieciówkach. Moje skromne rady, ani lista, ani promocje nie gwarantują sukcesu. Idąc z listą możemy kupić tylko to co potrzebne ale po zawyżonych cenach, kupując z gazetek ryzykujemy zakup zbędnych tanich produktów, lub w promocjach typu 3 za 2, kupujemy coś nadmiarowo - szczególnie niebezpieczne w przypadku słodyczy itp. :) Moja rada? Kupować z głowa na karku, jeśli w sklepie widzimy coś taniego co może się przydać - kupny, obserwujmy ceny tego co kupujemy regularnie - i najważniejsze, nie bójmy się robić zapasów. Ja nie mam jakoś problemów, aby widząc olej wielkopolski rzepakowy 1l, za 4,4 zł kupuję 2-3l. Jeśli widzę dobre makarony po 2.22 zł kupuję kilka. Jeśli produkt ma długą datę przydatności, a cena jest wyraźnie mniejsza od standardowej to czemu nie? Kojarzę jak chyba przez pomyłkę w sklepie pod blokiem płyn do naczyń 1l był w cenie 0,5l, jakieś 25% taniej niż w markecie... Kupiłem z pięć :)
Moje wydatki
Prócz wydatków notuję przychody itp. Wiem ile na koncie powinno pozostać po roku itp. To też bardzo przydatne dane :) Przy okazji przekonałem się do lokaty bumerang II, opcja powrotu środków na konto na 9 rano, i konieczność założenia lokaty przed 21 to całkiem wygodne rozwiązanie - szczególnie jak się korzysta z telefonu :)
Przechodząc do sedna sprawy. Rok 2013 to były same wzrosty wydatków! Zdecydowanie szybciej rosły wydatki niż przychody... U siebie dzielę wydatki na 3 kategorie, jedzenie, przyjemność, dom. Przyjemność to rzeczy bez których można się teoretycznie obejść - książki, kino, słodycze, alkohol. Tak oto jedzenie 2013/2012 zdrożało u mnie o 13%, przyjemności o 24! zaś utrzymanie domu jak i kwestie ubrań o 14%. Podczas gdy pensje wzrosły jedynie o 7%... Co prawda sporo kupowaliśmy, odświeżenie pokoju, nowy laptop itp. Ja zaś specjalnie czekałem do lutego by porównać styczeń 2014r do roku poprzedniego. Tutaj jest nieco lepiej, jedzenie wzrosło o 14%, przyjemność spadła o 25% a dom spadł o 42% - dochody spadły również o 8%(kwestie umów jednorazowych itp.).
Ciekawostka
Wyrażenie wzrostu wydatków na jedzenie w formie % r/r to nie wszystko, mnie zdecydowanie bardziej zaskoczył wykres miesięcznego zobowiązania
Kwota na osi Y jest przypadkowa, chodzi raczej o skoki w poszczególnych miesiącach - z jednej strony to kwestia zapasów, czasem potrafię nakupić mrożonek na 2-3 tyg., a czasem nie ma sensu kupować na zapas bo wszędzie drogo.